


Iron Maiden świętują 50-lecie z rozmachem, ale w nowym wywiadzie dla Kerrang! nie chodzi tylko o sentymentalne wspominki. Bruce Dickinson i Steve Harris jasno pokazują, że zespół nadal myśli o przyszłości, choć nie wszyscy w grupie mają dziś tę samą wizję kolejnego kroku.
Iron Maiden są dziś w miejscu, o którym większość zespołów może tylko marzyć: po pięciu dekadach działalności nadal grają wielkie koncerty, przyciągają fanów z całego świata i wciąż brzmią jak formacja, która ma coś do udowodnienia. W obszernym wywiadzie dla Kerrang! Bruce Dickinson i Steve Harris opowiadają nie tylko o jubileuszowej trasie Run For Your Lives oraz przygotowaniach do EDDFEST w Knebworth, ale też o tym, co może czekać legendę heavy metalu po zakończeniu obecnego etapu świętowania 50-lecia.
Najciekawszy wątek dotyczy przyszłości zespołu i ewentualnego nowego albumu. Bruce Dickinson nie ukrywa, że z jego perspektywy naturalnym kolejnym krokiem powinien być powrót do studia. Wokalista mówi wprost: „Osobiście bardzo chciałbym nagrać kolejny album” i dodaje jeszcze mocniej: „Wolałbym nagrać kolejny album niż ruszać w następną trasę”. To wyraźna deklaracja człowieka, który po latach na scenie nadal przede wszystkim chce tworzyć nowe rzeczy, a nie tylko odgrywać wielkie klasyki.
Dickinson podkreśla zresztą, że mimo statusu legendy nie zamierza funkcjonować jak artysta, który żyje wyłącznie przeszłością. W jego słowach bardzo mocno wybrzmiewa ambicja i potrzeba nieustannego utrzymywania najwyższego poziomu. „Niektóre starsze zespoły wyglądają tak, jakby nie miały już nic do udowodnienia. Ja mam coś do udowodnienia każdego pieprzonego dnia” — mówi frontman Iron Maiden. Ten cytat właściwie najlepiej podsumowuje całą rozmowę: dla Maiden jubileusz nie jest końcem drogi, tylko kolejnym rozdziałem.
Steve Harris patrzy jednak na temat nowej płyty bardziej ostrożnie. Lider i basista zespołu przyznaje, że nie ma nic przeciwko nagraniu nowego materiału, ale zaznacza, że wszystko musi wydarzyć się we właściwym czasie i przy pełnej zgodzie całego składu. „Jeśli mielibyśmy nagrać album, musi to nastąpić w odpowiednim momencie” — tłumaczy Harris, a chwilę później dopowiada: „Nie mówię, że na pewno go nie będzie, ale nie powiem też, że bardzo się spieszymy”. To stanowisko sugeruje, że nowy album nie jest wykluczony, ale zespół nie zamierza podejmować decyzji pod presją oczekiwań fanów czy mediów.
Sam wywiad pokazuje też, jak bardzo Iron Maiden są dziś skupieni na koncertach i wyjątkowym charakterze obecnej trasy. Run For Your Lives to przekrojowa podróż przez materiał z pierwszych dziewięciu albumów studyjnych zespołu, od debiutu z 1980 roku po Fear Of The Dark z 1992 roku. W secie pojawiły się m.in. „Murders In The Rue Morgue”, „Killers”, „Powerslave”, „The Trooper”, „The Number Of The Beast”, „Seventh Son Of A Seventh Son” czy „Rime Of The Ancient Mariner”, a szczególne emocje wzbudza powrót „Infinite Dreams”, granego po raz pierwszy od 38 lat.
Ważnym punktem tegorocznych obchodów będzie też EDDFEST w Knebworth. Według Steve’a Harrisa ma to być wydarzenie stworzone tak, by było czymś więcej niż tylko kolejnym dużym koncertem. Basista mówi wprost, że celem było przygotowanie czegoś naprawdę specjalnego dla fanów: z muzeum, Eddie’s Dive Bar, dodatkowymi atrakcjami i line-upem powiązanym z historią Iron Maiden. Harris zaznacza: „Jeśli jesteś fanem Maiden, to będzie coś naprawdę wyjątkowego”.
W rozmowie przewija się również temat wieku, kondycji i granic scenicznej formy. Zarówno Bruce, jak i Steve dają do zrozumienia, że nie chcą zostać zespołem, który trwa na scenie wyłącznie siłą legendy. Dickinson mówi bardzo ostro, że artysta przestaje być legendą w momencie, kiedy nie jest już w stanie dać odpowiedniej jakości występu, a o własnym podejściu do grania dodaje: „Każdy dzień bierzesz takim, jaki jest, i próbujesz dać najlepszy występ swojego życia każdej nocy”. To kolejny sygnał, że dla Iron Maiden standard wykonania nadal pozostaje sprawą absolutnie fundamentalną.
Z wywiadu wyłania się więc obraz zespołu, który nadal jest wewnętrznie napędzany ambicją, nawet jeśli jego członkowie nieco inaczej wyobrażają sobie najbliższą przyszłość. Bruce najchętniej poszedłby w stronę nowego albumu, Steve woli dać sprawom dojrzeć i nie przyspieszać procesu na siłę. Jedno pozostaje jednak pewne: Iron Maiden nie funkcjonują dziś jak zespół zamknięty w muzeum własnej przeszłości, tylko jak maszyna, która po 50 latach nadal pracuje na pełnych obrotach.